poniedziałek, 18 listopada 2013

Hej ...

Z racji że wszystko się jebie, mam tu dla Was opowiadanie, mojego autorstwa, wymyślone na poczekaniu pod wpływem emocji.

Paulina wracała właśnie ze szkoły. Była taka szczęśliwa. Dostała dziś dobre oceny i umówiła się ze swoim chłopakiem Dominikiem wieczorem na imprezę. Wszystko w jej życiu się układało, poza sytuacją w domu. Już przechodząc przez bramę wjazdową, wiedziała co się szykuje. Weszła do domu i usłyszała głośną kłótnię rodziców dobiegającą z kuchni. Miała tego dość, dlatego postanowiła niezauważalnie udać się do swojego pokoju. Niestety nie udało się jej, już po chwili rozzłoszczona mama powiedziała:
- A Ty czemu znowu się spóźniłaś? Spotkałam dziś Twojego wychowawcę. Oceny masz nie zbyt ciekawe. Jak Ty się chcesz dostać do wymarzonego liceum?!
Na co dziewczyna:
- Chyba Twoje wymarzone liceum. Moje wymagania co do szkoły są zupełnie inne. 
W tym momencie pobiegła do pokoju, zamknęła i rzuciła się z płaczem na łóżko. Rodzice jeszcze przez długi czas walili w drzwi wykrzykując niestworzone rzeczy. Jednak Paulinę to nie obchodziło. Marzyła o szkole tanecznej, do której bardzo chciała uczęszczać. Razem z przyjaciółką Wiktorią bardzo tego chciały, ale z rodzicami Pauliny ciężko było się dogadać. Dziewczynę przytłaczał ten domowy klimat. Wzięła parę tabletek nasennych i wpadła w objęcia Morfeusza. Nie poszła na imprezę. 
Drugiego dnia wstała wcześniej, żeby uniknąć następnej konfrontacji z rodzicami i pobiegła do swojego chłopaka. Była ze dwie godziny wcześniej, niż się zawsze umawiali, ale miała nadzieję, że Dominik przyjmie ją z otwartymi rękami. Była już blisko wejścia na podwórko, gdy nagle zobaczyła coś strasznego! JEJ Domiś żegnał się z jakąś śliczną blondynką. Sytuacja była jednoznaczna. Najwidoczniej owa dziewczyna spała u niego, a teraz wychodziła wcześniej, żeby nikt jej nie zauważył. Tak by właśnie było, gdyby nie Paulina. Zranionej dziewczynie właśnie dobito gwóźdź do trumny. Nie miała już nic! Nic dla czego można by żyć. Miała tylko jedną myśl - zabić się.
Pobiegła na most, który był nieopodal, myśląc tylko o tym jak ze sobą skończyć. Przywiązała sobie kamień do nogi i już, już, już miała skoczyć... Gdy nagle...
- Co Ty robisz dziewczyno?! - objął ją i przyciągną do siebie jakiś przystojny, nieznany brunet. 

Ta historia, mimo że nie jest prawdziwa, odzwierciedla to co dzieje się w tych czasach wśród młodzieży. Na szczęście ta historia skończyła się dobrze, ale na prawdę jest inaczej. Z roku na rok pojawia się coraz więcej przypadków samobójstw, wśród niepełnoletnich. Życie ich przeciąża, nie wytrzymują psychicznie i takie są skutki. Dlatego apeluję do wszystkich... Uważajcie na to co robicie, bo to co dla Was może nic nie znaczyć, dla kogoś innego może być czymś na prawdę bardzo ważnym. Każdy z nas przechodził coś takiego. Każdy z nas miał chwile słabości. Każdy z nas miał myśli samobójcze. Jednak nie każdy z nas to robi. Jedni mają słabsze nerwy, drudzy bardziej stalowe. Życie na prawdę bardzo zaskakuje, ale trzeba o nie walczyć i nie robić takich głupstw. Wiele przeżyłam, dużo mnie jeszcze czeka, ale wiem że warto żyć.
Dziękuję za uwagę.
Dobranoc.

1 komentarz:

  1. Na prawdę super! ;* Zazdroszczę <33 Zajrzyj na mojego bloga i również zostaw komentarze ;* Będę wdzięczna ;) http://my-name-is-mala.blogspot.com/ ~Mała

    OdpowiedzUsuń